Czy Muzułmanka może być lesbijką? Z pamiętnika kopciucha.

Moje urodziny wypadają chwilkę po świętach, zaraz po nocy sylwestrowej. I to kiedyś był wielki ból. Ponieważ prezent był jeden, z góry, na dwie okazję. Ewentualnie kiedy następował rozdział prezentów na dwa to ten urodzinowy zawsze był kalendarzem. Hurtowo. Każdego roku miałam plik kalendarzy. Nawet gdy ktoś chciał się wysilić bardziej to nie miał zbytniego pola do popisu. Bo wszystkie sklepy zawsze były pozamykane. Nie, przepraszam, jeden nie. Sklep pani Bożeny był zawsze czynny. Wtedy dostawałam zestaw figurek z porcelany. Kotki, pieski, słoniki – bo poza kalendarzami tylko one nadawały się na prezent. Czasami też lachła mi się kolorowanka, w pięciu identycznych egzemplarzach. Po kilku takich imprezkach zakrapianych Picollo zaczęłam wszystko planować z wyprzedzeniem. Zaproszenia dla koleżanek z podwórka zaczynałam tworzyć już w grudniu. I od razu zbiory były lepsze. Karteczki do segregatora z Just5 czy nawet klocki lego z konikami. Potem już nic nie organizowałam. Jak się wyszło na Sylwestra to wróciło dopiero dwa dni po urodzinach. A w tym roku nowy rok powitałyśmy osobno. Nie dość, że pierwszy raz w dorosłym życiu miałam wolne przed, w trakcie i po to jeszcze tego nie wykorzystałam. Pe zwijała się w gorączce i przespała wszystko. A ja latałam z góry na dół z cytrynowymi herbatami.

Co do prezentów, to chyba nadrabiam te wszystkie kalendarze bo moja Pe sprawiła mi pierwszą prawdziwą lekcję latania. Wyciągnęłam to z niej przed terminem, i dobrze bo chyba bym padła na zawał. Bo gdybym tak w nieświadomości nagle została zawieziona na lotnisko, bez przygotowania psychicznego to od razu pomyślałabym, że cholera jasna znowu skaczemy ze spadochronem. Jestem troszkę w szoku, że całość nie odbywa się na jakimś symulatorze czy coś. Że mam wykonać próbę lądowania i startowania i to w dodatku z całym moim światem za plecami, bo Pe ma towarzyszyć mi jako pasażer. Ale dobra dam radę. Czasami w filmach apokaliptycznych jest taki motyw kiedy ktoś pyta głównego bohatera: „robiłeś/aś to już kiedyś?!”. Kiedy świat opanują zombie, ja już będę mogła dorwać maszynę i powedzieć, że tak, już kiedyś tego próbowałam.

Pe zabrała mnie też na kolczykowanie. I tak przypomniały mi się czasy gimnazjalno-licealne kiedy w moim życiu rozgrywała się walka pomiędzy tym co chcę, a na co mi pozwalają. Reguły się oczywiście łamało, ale nigdy nie zrozumiem dlaczego rodzice czy szkoła zabrania metalu na ciele. „Nie pod moim dachem”, „jak skończysz osiemnaście lat”. No i dobra. Skończyłam, zakolczykowałam hurtowo wszystko co chciałam, po czym od razu ruszyłam do pracy gdzie kazali mi wszystko wyjąć. Toż to ten okres szkolny powinien być tą wolnością. Modyfikujmy się zanim zacznie się ten szantaż dorosłości! Albo praca albo wygląd. Jednak wciąż mnie to dziwi. Przecież teraz bardziej niezwykłe jest to, gdy ktoś jest pozbawiony tatuażu czy kolczyków niż to, że ktoś je posiada. No ale, ja zaciskam zęby, udaję alfę przed ładną piercerką i zdycham z bólu. Łzy się natoczyły do oczu, ale oto i jestem. Wracam do młodzieńczych lat, co było najlepszym lekarstwem na doła pourodzinowego. Po kolczykowaniu wykryłam u Pe wzmożone zainteresowanie mną, ale wszystko wróciło do normy wraz z końcem okresu. Niefart.

Za to Pe ma w pracy niezbyt cichą i niezbyt nienachalną wielbicielkę. Czy muzłumanka może być lesbijką? Nie wiem jak to działa, ale ta jest podwójnie. Lesbijką. I osacza tą moją Pe, która wraca z pracy do domu z irytującym mnie uśmieszkiem unosząc się w powietrzu. Satima chwilowo przebywa w Anglii, robiąc jakieś badania, w Turcji zostawiła męża i dzieci. I szaleje. Pe dostała nawet propozycję wspólnego wyjazdu. Bezemnie. Więc ja czekam na propozycję od Was, jak te swoje kobity rozkochujecie na nowo. Było romantyczne odegranie piosenki na gitarze („ćwicz dalej”), świeczki były rozpalone („gaś bo potem nie będzie mi się chciało wstać zdmuchnąć”), romantyczna kąpiel („nie nagrzałaś wystarczająco ciepłej wody”), spacer pod księżycem („cholernie zimno, wracamy”), kolacja we dwie („ale się najadłam idę leżeć”) czy nawet makeover ciała z depilacją każdej powierzchni („wyglądasz inaczej”). Ślepe to moje Pe, ale zauroczenia są chyba nieuniknione. Akceptuje to aczkolwiek trzeba działać zanim mleko się rozleje, czyż nie?

Uciekam zmywać gary i odkurzać  jak jakiś obdarty kopciuch. Takie tam rzeczy niewliczające się, a nawet niezahaczające o status bycia atrakcyjną. Ugotuję obiad, żeby to to ślepe też głodne nie chodziło, a nawet wymienie żarówkę w aucie, a co!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Czy Muzułmanka może być lesbijką? Z pamiętnika kopciucha.

  1. Ewa pisze:

    hej, zauroczenia są dość normalne ale one mijają a prawdziwe uczucie zostaje. Pamiętaj by nie być „przesadnie” zazdrosną bo to może zadziałać na niekorzyść. Może jakaś wycieczka do kina a potem fajna kolacja? Ewentualnie jak nie możesz „pokonać” wroga to się do niego przyłącz i zaprzyjaźnij…. też pomaga – ale tylko w skrajnych przypadkach i nie zawsze.

  2. Siwa pisze:

    Pierwszy raz słyszę, żeby muzułmanka miała lesbijskie skłonności, ale może mało w życiu słucham. Przeczekaj ją, bo w końcu musi wyjechać. A Pe dalej będzie miała Ciebie.
    Pozdrawiam.

  3. monotyp pisze:

    myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie by Muzułmanka była lesbijką. Przecież wyznanie nie ma znaczenia – może tylko jest im trudniej (a komu nie jest) zaakceptować to przez rygor religijny ale myślę, że na pewno muszą się w jakiś sposób realizować.
    Jestem spokojny o partnerkę – przecież ma wspaniałą kobietę (Ciebie) obok :) zauroczenia mają to do siebie że szybko mijają:)

  4. ~OLA pisze:

    Rewelacyjny wpis! Bede zaglądac!! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>