Gwiazdkowe prezenty i gender w praktyce

Powiem Wam jedno, kiedy razem ze swoją dziewczyną decydujecie się na wspólny prezent gwiazdkowy, to sprawy nabierają powagi. A kiedy nie jest to nic uroczego, seksownego albo służącego czemuś miłemu (jak xbox, plazma czy wycieczka), to już czas na kolejny krok ku pełnemu zaangażowaniu w związku (lub krok ku skapcieniu). Otóż pod naszą choinkę zawita wielkie pudło, oklejone gwiazdami. Podczas szaleńczego rozrywania papieru zapanuje domowa euforia i spadnie nam kamień z pleców. Bo zdecydowałyśmy, że w tym roku obdarujemy się odkurzaczem. Wielkim, czerwonym, który wyrwie każdego kłaka z podłogi.

A zaczęło się od tego, że Pe pierwszy raz od wielu lat, postanowiła zaplanować z miesięcznym wyprzedzeniem mój prezent gwiazdkowy. I pewnego dnia, Pe uzbrojona w tajemnicze spojrzenie oświadczyła mi, że dzisiaj, pod jej nieobecność przyjdzie kurier, a mi pod żadnym pozorem nie wolno zaglądać do paczki. I nawet postanowiłam się powstrzymać! Ale co z tego jak sam kurier, osobiście z równie tajemniczym spojrzeniem wręczył mi paczkę i zagadał „to dla pani ta zabawka?”. Noż cholera jasna, jaka zabawka?! Wiadomo co mi przyszło na myśl, cholerny zboczeniec. Kurier, nie Pe. Ale tak z grubsza przeprowadziłam wstępne badanie metodą organoleptyczną i doszłam do wniosku, że nie. To nie ta historia. Kurier miał na myśli zabawkę bez podtekstów. Pokojarzyłam fakty i dotarło do mnie, że to samochód na zdalne sterowanie. Nie wiem czy macie takie marzenia z dzieciństwa, których nikt nigdy nie spełnił. Ale ja mam. I mam przed oczami tego Piotrusia z drugiej Ce, który wyczyniał triki tym autkiem po każdym gruncie, w czasie kiedy ja ogarniałam zabawę w dom na przerwie. Historia uderzyła w moją mamę doszczętnie, i dzięki mojemu doświadczeniu zrozumiała czym jest gender. I pewnej gwiazdki, lata później, w formie żartu sprawiła mi właśnie taki samochód na rozweselenie po ataku kolejnej depresji. No zaskoczona byłam mega bardzo. Ale zabawa przednia. Niestety autko się rozleciało pod wpływem nasilonego użytkowania. Na szczęście z pomocą ruszyła Pe i stąd wziął się mój tegoroczny prezent.  Z racji, że prezent został zdemaskowany dostałam pozwolenie na używanie go przed dudziestymczwartym grudnia. I zaczęło się jeżdżenie po lasach, kałużach i piachu. Dziaciaki z okolicy oblazły mnie i tylko podziwiały w milczeniu. Bo nie, nie dam się „karnąć”. No ale! Prezentowy problem pozostał.

Jeśli chodzi o mnie to w tym roku czarna dziura. Nie potrafiłam dla Pe wymyślić niczego. I wtedy Pe stwierdziła „weź już nie myśl i kup mi odkurzacz”. I tak mnie to zaskoczyło bo w sumie Pe i nieprzymuszone sprzątanie niekoniecznie idzie w parze. W sumie to dlaczego nie. Wspominałam już, że w naszym życiu zaskoczeń nie brakuje więc niech w tym roku będzie normalnie i nudno. Bez niespodzianek. Uf i problem z głowy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Branża i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Gwiazdkowe prezenty i gender w praktyce

  1. ~Katherine pisze:

    Praktyczne prezenty są bardzo w porządku. W tym roku dla siostry sokowirówka, dla mamy żelazko.
    Chyba to rok praktycznych prezentów:)

  2. ~Be pisze:

    Ja też dałam z wyprzedzeniem :) się w pończochach i wielkiej czerwonej kokoardzie.

  3. ~Be pisze:

    Tradycyjny tez był :)
    Radosnych Świąt . Niech wszystkie marzenia sie Wam zniszczą i miłość gości w waszych progach. Niech sie rozsiadzie przy stole i nie chce wychodzić. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>