Randkowanie po naszemu

Moja droga Pe poleciała do Polski. Mnie przypadł zaszczyt opieki nad zwierzołakiem. Normalnie cała chata dla nas! Można nie golić nóg i byczyć się do woli i… i to chyba tyle. Aha było też śpiewanie na całe gardło Queen z należytym wczuciem mimicznym. Jak już opadłam z sił po tym wszystkim to zabrałam się za inne przedsiemwzięcia. Na przykład po długim okresie wymęczania dotarłam do końca książki „Firelight” Sophie Jordan. Gdybym nienawidziła niedokończonych książek to pewnie pozostawiłabym ją samą sobie po trzecim rozdziale kiedy to główna bohaterka jęczy nad niesprawiedliwościami jakie ją dotknęły. Ale przynajmniej zabiłam czas na tej niesamowitej kopii Zmierzchu wymieszanej z Hunger Games, z dodatkiem Divergent. Coś jakby autorka liczyła, że odkryła przepis na przebój kinowy, komercyjny i, że będzie szał i nowa moda z kubkami, wisiorkami itd. Albo chociaż, że ktoś „od biedy” to łyknie. Zauważyłam, że z moimi wyborami czytelniczymi spóźniłam się o kilka lat. Bo o ile jako nastolatka sięgałam po coś ambitniejszego, to teraz cofam się w rozwoju i czytam powieści dla trudnej młodzieży. Już wyszukałam, że seria ma więcej tomów, ale chyba nie powinnam się w to pakować. No chyba, że Sophie się rozkeciła, ale tego już sobie odmówię. W zamian za to zamówiłam Katarzynę Bondę, za rekomendacją znajomej. Oliwy do ognia dolewa fakt, że główna bohaterka jednej z książek nosi identyczne imię i nazwisko jak ja, a cała akcja rozgrywa się w moich rodzinnych stronach. Znowuż w innej mamy wątek lesbijski. No nic tylko zacierać ręce.

Ale dosyć o książkach. Zanim Pe wyleciała do Polski wybrałyśmy się na trzy randki pożegnalne. Ostatnio w mailu jedna osoba zapytała mnie czy my jeszcze w ogóle chodzimy na randki. Otóż z definicjami różnie bywa i ciężko wyhaczyć tą granice, to tak muszę przyznać, że zdarza nam się. Czasami jest strasznie cukierkowo, a czasami jest całkiem normalnie, ale świetnie! I wtedy Pe musi przypomnieć nam obu „jak coś to to jest randka” i wtedy można odhaczyć w księdze plusów i minusów. Ale wracając to otrzymałam od mojej drogiej Pe informację, że zaprasza mnie do kina na „Sufrażystki” – informacja została poprzedzona falowaniem brwiami i podkręconym melodycznie głosem, tak żebym załapała, że to najprawdziwsza randka. No to odstrzeliłam się i ruszyłam do kawiarni. I tak bablałam jak bardzo cieszę się na ten film przy kawce. I tak się zagadałyśmy, aż spostrzegłam, że do filmu zostało pięć minut. Zaczynam się zbierać i poganiać Pe i widzę, że ta wcale się nie rusza tak sprawnie jak powinna. W końcu wyznała, że zgubiła karnet do kina (trzeci raz), ale nie to było najgorsze, za chwilę okazało się, że i dowodu nie ma, nie ma też karty kredytowej. Jak zawsze wszystko wydarzyło się w niesamowicie tajemniczych warunkach, niespodziewanie, przecież „miałam to w portfelu jeszcze przed chwilą”. Tak nasza randka zamieniła się w nerwową lataninę po ostatnich miejscach odwiedzonych przez Pe. Film jednak w końcu obejrzałam, z fochem i nerwicą, a dokumenty odmiennie do mnie, bo w spokoju i niewzruszone leżały na podłodze sklepu. Normalnie bym się tak nie denerwowała, ale Pe gubi wszystko systematycznie. Telefony, dokumenty, ubrania (!), dodatki odzieżowe, torby i plecaki, książki. Jak ktoś próbuje ugrać coś na loterii, to lepiej jest pośledzić Pe i to jest dużo łatwiejszy sposób na wzbogacenie się o parę fantów.

Podejście drugie to miała być niespodzianka  w domu. Ucieszyłam się bardzo, bo przecież w domu już na pewno nic nie zgubi i wszystko będzie tak jak być powinno. Jeszcze dzwoniłam do niej z pracy, żeby się upewnić, że żyje i ślicznie mnie zapewniała, że wszystko pod kontrolą. W tym czasie wybrała się na randkę z naszym futrzakiem. Na pożegnanie miałbyć to najlepszy dzień w życiu naszego psa. Rower zapakowany na auto, szybkie bieganie po lesie. Pe pod dom wróciła zmaltretowana fizycznie, obłocona wraz z psem i rowerem, przemoczona do nitki. Staje pod drzwiami kiedy nagle odkrywa, że klucza od domu nie ma. Szok! Wtedy coś kojarzy, że chyba zostawiła na dróżce leśnej kiedy zdrapywała chusteczkami zimię z kół. W tym momencie to ją podziwiam, bo po klucz postanowiła się wrócić. Przez największe korki dnia. A uwierzcie mi, że UK zakorkowane jest ZAWSZE, mniej lub badziej. A, że roweru biedna nie miała siły załadować po raz drugi, to zakamuflowała go pod gałęziami. Mój nowy rower, wychuchany i ukochany wystawiła na takie ryzyko. Zwłaszcza, z jej predyspozycjami do znikających rzeczy. Ale wracając, jak wiadomo klucza już nie było tam gdzie „powinien” leżeć. Więc zaryczana w końcu zadzwoniła do mnie z prawdą na ustach, jadąc po raz trzeci przez zakorkowane miasto. A mnie zostały jakieś cztery godziny pracy, które Pe musiałaby spędzić na schodach, w deszczu. Więc przedłużyłam sobie trasę i zajechałam bohatersko przed dom. Pe wyglądała tragicznie, a po moim powrocie zastałam ją wyczerpaną w śpiączce. Więc z całego wieczoru najbardziej zadowolony był tylko nasz psiak. Nie wiem czy słowo „randka” wypowiadane przez Pe automatycznie aktywuje wszystkie przeciwności losu świata, ale od tamtej pory staramy się mówić bardziej „chodźmy na wiesz co”. Ale taniec brwi i ton głosu pozostaje taki sam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Randkowanie po naszemu

  1. ~Katherine pisze:

    O a co to za książka z wątkiem lesbijskim? może bym przeczytała :)
    A z tymi książkami ostatnio mam tak samo, denerwują mnie główni bohaterowie. Nie wiem czy kiedy nie zwracałam na to uwagi czy zrobiłam się bardziej wymagająca.
    Randki w Waszym wykonaniu Dziewczyny ekstra:)
    Pozdrawiam

  2. ~mip pisze:

    Ze słów mojej znajomej wynika, że chodzi o tą: https://www.facebook.com/katarzyna.bonda/photos/a.229489056326.178772.229473921326/10153549823031327/?type=3&__mref=message_bubble no ale napisała mi to trochę pokręcenie i potem coś wspomniała, że cała seria ma więcej tomów więc z tym wątkiem lesbijskim nie jestem pewna, ale! Jak doczytam to podam konkretne szczegóły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>