Pride 2015

Na śniadanko dzisiaj była tofucznica z zieloną cebulką, a zaraz po tym wegańskie muffinki i kawka z mlekiem sojowym. Tak od rana świętowałyśmy Dumę 2015 w Nottingham. Wszystkie kalorie wymaszerowałyśmy przez pół miasta, przyodziane w tęczowe koszulki i flagi. Nawet Luna nabrała kolorów. Przyozdobiłyśmy ją kwiatami i tęczową bandamką. Paparazzi nie dawali jej spokoju. Musiała pozować do zdjęć co kilka kroków, ale Pe już ją przygotowała na takie sytuacje.

I co mogę powiedzieć? Na pewno w oczy rzucał się brak jakichkolwiek kontr-manifestacji. Ludzie nie biorący udziału w paradzie uśmiechali się, machali nam i życzyli wszystkiego co najlepsze. Policjanci pozowali do zdjęć i śpiewali razem z nami. Było wiele osób heteroseksualnych, którzy przyszli okazać nam wsparcie czy po prostu dobrze się bawić. Było mnóstwo dzieci, którym nikt nie zakrywał oczu, nikt też nie próbował ich przed nikim ostrzegać. Obsługa restauracji czy sklepów przy trasie wesoło częstowała wszystkich przysmakami czy napojami. Byli też przedstawiciele urzędów, różnych zawodów i związków zawodowych – coś jak w filmie „Pride”. Wszyscy maszerowaliśmy do muzyki Queen w otoczeniu drag queens i drag kingów. Przedział wieku od niemowlaków po starsze osoby. Było wiele par jednopłciowych z dziećmi i tak miło na to wszystko się patrzyło. Na końcu marszu była scena, wesołe miasteczko i stragany. Pierdołki, jedzenie ale też część informacyjna. Przeróżne możliwości zapisania się do grup  LGBT: sportowych, kulinarnych, medytacyjnych, religijnych aż po te zachęcające do adopcji dzieciaków z domu dziecka. Wszyscy okazali nam wsparcie, całe miasto ozdobione było balonami i tęczowymi wstęgami. Cudownie.

Byłyśmy radosne i szczęśliwe, ale gdzieś tam w środku tliło się małe uczucie żalu. Taka parada tutaj to po prostu wydarzenie coroczne, wesołe, pozytywne. Kiedy w Polsce to nadal coś negatywnego, chorego, zboczonego. Mam nadzieję, że kiedyś dojdziemy i w Polsce do takiego momentu. Kiedy ludzie przyjdą po prostu miło spędzić czas, zjeść, pośmiać się, pogadać. Myślę sobie, że i tutaj kiedyś nie było tak kolorowo. Ale wszystko się zmienia, ludzie się edukują i nieznane staje się poznane. A przez to nie takie straszne.

Jakie powody do narzekania mają osoby LGBT w Anglii? Ano takie, że na przykład w klubach homo takich osób przebywa coraz mniej. Dlaczego? Bo praktycznie w każdym klubie możemy czuć się jak u siebie. Bez krzywych spojrzeń czy komentarzy. Przychodzi czas, że nie musimy robić takich rozgraniczeń homo – hetero. Za to ludzie heteroseksualni coraz częściej wybierają właśnie kluby homo na weekendowe imprezy. Dlaczego? Moje znajome stanowczo stwierdziły, że wtedy nie muszą się obawiać nachalnych facetów, a z gejami porządnie się wytańczą. Za to hetero-faceci uważają, że nie muszą bać się, że ktoś nabuzowany obije im twarz. Oni czują się wśród nas bezpieczniej. Dzięki temu wszyscy bawimy się wspólnie. Moja przyjaciółka stwierdziła – nie szukam miłości, związku, przygody – chcę po prostu tańczyć i bawić się z ludźmi, którzy przyszli w tym samym celu. Więc mamy i równość i większą trudność przy podejmowaniu prób podrywu. Ale właściciele takich miejsc zgodnie stwierdzają, że „tak jak wy nigdy nie chcieliście selekcji czy wypraszania ze względu na orientacje, tak i my nie będziemy tego stosować w drugą stronę”. Ale mnie to już nie dotyczy, ja mam swoją połówkę, z którą jest mi dobrze i żadnych zmian nie przewiduję.

Jest na prawdę dobrze.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Branża, Życie codzienne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Pride 2015

  1. ~ruda pisze:

    Super z was parka :) oby wiecej takich pozytywnych osob jak wy!

  2. ~Katherine pisze:

    Właśnie na taki post czekałam, i strasznie Wam tego Dziewczyny zazdroszczę, tej normalności. Pozdrawiam i ściskam cieplutko:)

  3. Ostatnio myślałam o tym czy w ogóle za mojego życia dożyje takiej sytuacji w Polsce jak w USA. Już nie mówię o małżeństwach jednopłciowych, ale chociażby o możliwości zawarcia związku partnerskiego i możliwości dziedziczenia. Pomyślałam nie – bo my Polacy nie mamy takiej historii zgromadzeń w swojej słusznej sprawie, wolimy cicho komentować zza monitora, ale nie wyjdziemy na ulice. Wychodzą ci bardziej krzykliwie ubrani, kolorowi, buńczuczni, a my ukryte nauczycielki, prawnicy, lekarze, siedzimy w domach zamiast pójść w swojej sprawie trochę „pokrzyczeć”, pokazać, że jesteśmy wszędzie w każdej sferze i miejscu pracy. Na marsze równości chodzi garstka, nie ma w tym tej wielkiej PRIDE jak za granicą.
    Daleko nam do tęczowego raju, w tym ciągle poglądowo zacofanym kraju…

    • M i P pisze:

      Wiem o czym mówisz. Ale widzę tutaj jeszcze jeden problem. W Polsce nie ma takiego czegoś jak LGBT community. Nie ma nas jako społeczności. Powiem szczerze, że zdarzało mi się być w Polsce na jakimś marszu milczenia czy innej podobnej kampanii i za każdym razem spotykałam się z jakąś niechęcią między uczestnikami. Jakieś małe grupki, krzywe spojrzenia i każdy sobie rzepkę skrobie. Ogólna wrogość i brak solidarności. Jak mamy dać się lubić skoro sami „w rodzinie” się nie lubimy? Nie idziemy ramię w ramię tylko plecami do siebie. Osobiście miałam sytuację, że na jakiejś akcji coś tam było rozdawane (jakieś taśmy do zaklejenia ust czy coś) przez „aktywistki” i zostałam zapytana wprost czy na pewno jestem lesbijką. Jakoś tak tkwimy hermetycznie zamknięci, nawet w klubach to się obserwuje. Jak się szło na jakieś nieliczne spotkania to mocno się odczuwało bycie tą „nową” przez „stare wyjadaczki”. Zresztą to się dzieje nawet w Internecie, weźmy takie popularne forum dla lesbijek. Tam poza stałymi bywalczyniami mało kto ma w ogóle ochotę się odezwać. Pamiętam jak przy okazji gdybania nad związkami partnerskimi została zorganizowana jakaś pikieta pod sejmem. I chyba pojawiło się z dziesięć osób. No śmiech na sali. A nauczyciele, prawnicy, lekarze? Każdy się boi o siebie i życie zawodowe. Na prawdę czasami się zastanawiam co takiego się stanie, że oni wyjdą z szafy. Ja odnoszę wrażenie, że nie ma już takiej homofobii jak kiedyś w społeczeństwie. Zostali tylko politycy i kościół. Ale im nawet w innych sprawach nikt się nie przeciwstawia.

  4. ~Margo pisze:

    Coś wam mówi Piramida Maslowa? W Polsce na razie walczy się o te niższe pięterka. Najpierw potrzeby fizjologiczne, potem poczucie bezpieczeństwa…potrzeba kreacji, samorealizacji i te „wyższe” potrzeby które są potrzebne żeby zmienić całe społeczeństwo – dopiero przed nami :)
    Ale przyjdzie na to czas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>