Spacerując po dnie morza

Zakończyłam właśnie trzeci tydzień szkolenia. Zdałam całą teorię, nikogo nie zabiłam ani nie spowodowałam też żadnego wypadku. W środę czeka mnie egzamin praktyczny i będę uśmiechniętą kierownicą autobusu. Pomysł powstał jakiś rok temu, kiedy długo zastanawiałam się nad swoją przyszłością. Pomyślałam – co lubię? Ano lubię jeździć. Czego nie lubię? Siedzenia w miejscu. No i stało się. Po tym jak każdy przecierał oczy z niedowierzania – a było to w czasie gdy dopiero przystosowywałam się do ruchu lewostronnego, machał ręką i parskał śmiechem – bo „jak ty babo zaparkować auta nie potrafisz, a co dopiero autobus” – osiągnęłam swój cel.

Pierwszego dnia pojechałam z instruktorem na lotnisko, rozstawił skrupulatnie wszystkie słupki, po czym ja je staranowałam. Wtedy pomyślałam, że nigdy tego nie ogarnę. Przed treningiem zostaliśmy poinformowani, że absolutnie każdy przeżyje swój najgorszy dzień, kiedy będzie chciał zrezygnować. Mój najgorszy dzień przeżyłam już pierwszego dnia. Przy okazji pierwszej jazdy w mieście najechałam na wszystkie możliwe krawężniki i panikowałam na każdym rondzie. Dziś jest już lepiej, mój instruktor zaczyna powoli otwierać oczy na autostradach. Do tego doszła masa nauki – no bo jak tutaj, na egzaminie opowiadać przez całe trzydzieści minut o TECHNICZNYCH SPRAWACH pojazdu i to w obcym języku i stresie. Jednak wyszło mi to na dobre, bo teraz już żaden mechanik na nic mnie nie naciągnie. A wsiadając do naszego autka, czuję się jak w malutkim go-karcie, teraz to dopiero z pewnością siebie wywijam na zakrętach.

Po tym wszystkim musiałam się zrelaksować, więc wybrałyśmy się z Pe i Luanitą nad morze. A tam – morza brak. Odpływ był tak masywny, że szłyśmy wiele kroków wgłąb mijając boje, łódki, depcząc po miksie przeróżnych muszli i roślin, a do morza nadal nie dotarłyśmy. Czułyśmy się jak na pustyni, a psiak pierwszy raz nałykał się słonej wody – czego nie potrafiła pojąć. Dosłownie oszczekiwała każdą napotkaną kałużę.

W międzyczasie Pe poszerzyła swoje zdolności o modelingową fotografię męską. Myślałam, że wybuchnę śmiechem na widok Pe imitującej męskie pozy. Isaac studiuje aktorstwo i mam nadzieję, że zagra kiedyś poważną rolę, a my wtedy wyskoczymy z tymi zdjęciami i sprzedamy je za grube miliony do popularnego czasopisma. Czego mu z całego serca życzymy. I sobie też.

Wczorajszego wieczoru doparł mnie masywny PMS i przeleciałam przez „Muskając aksamit”, „I can’t think straight” i „Gry weselne” z kartonem czekolady pod pachą, z załzawionymi oczami. Za każdym razem zaskakuje mnie ten cały mechanizm hormonalny, który uruchamia się jak rakieta lecąca w kosmos. Już po kilku minutach Pe staje się największą dżagą w mieście i jaśniejąca poświata rozpościera się wokół jej postaci. Niestety nie zgrałyśmy się w tym miesiącu i poszłam w odstawkę, stając się namolnym i niedopieszczonym babonem. Uciekam więc na kolejny seans, w oczekiwaniu na powrót Pe z pracy. Pozdrawiam i niech to lato w końcu się ukaże!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Spacerując po dnie morza

  1. ~Y. pisze:

    No i kurcze o 2:54 nabrałam chęci na obejrzenie po raz 53413486 „Gry weselne”, dzięki! :D Poza tym trzymam kciuki za egzaminy (czy co tam jest?) na koniec szkolenia. :)

  2. ~Annalina pisze:

    Ale mnie tu nie było! Cóż, nadal nie zdałam prawka, a Ty widzę będziesz śmigać autobusem :D No i dobrze. Zazdroszczę Ci, że tak potrafisz sobie postawić jakiś cel i na przekór wszystkim go zrealizować.
    Ach, pospacerowałabym tak sobie. Psa nie mam, ale kota na smyczy już tak, tylko on nie chce ze mną spacerować. Ale spokojnie, nauczy się :p
    Trzymajcie się tam! :)

  3. ~breloczek pisze:

    Gratulacje! I zazdroszczę konsekwencji.

    Dno morza jest jakie metaforyczne.

    Pozdrawiam

  4. ~motyle pisze:

    Wielkie gratki :D Chcieć to móc :D
    Pozdrawiam Panie :D

  5. ~lena pisze:

    Super notka!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>