Nie zrobię dla ciebie wszystkiego

Niesamowity przywilej skorzystania z usług angielskiej służby dentystycznej spotkał mnie ostatnio. Zwijałam się jakieś pięć dni z bólu zanim odważyłam się skorzystać z pomocy. Rycząc na Pe w stylu: „odejdź, zostaw, idź stąd, samo przestanie”. Pe próbowała na różne sposoby: miłością, szantażem, systemem nagród i kar. Dopiero kiedy napomknęła, że nadchodzący urlop nie idzie w parze z bólem, pękłam. Ale tylko chwilowo, bo jak tylko trzy kilo ketanolu zaczęło działać powróciłam do zamiatania sprawy pod dywan. Pe po kryjomu wykonała telefon pod 111 (to takie 112, ale dla lżejszych przypadków). I podsłuchałam: „moja partnerka zwariowała! Jest na haju od tych przeciwbólowych, a do dentysty nie daje się zaciągnąć!”. Pani po drugiej stronie uparła się na rozmowę ze mną i zaczęła psychoterapię: „ale wiesz, że nie będzie lepiej? To się nie skończy samo, będzie coraz gorzej. To był paracetamol czy ibuprofen?”. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Takie ujarzmiacze bólu jakie mamy w domowej apteczce, sprowadzane z Polski i takie ich ilości to oni chyba przepisują umierającym. Cały rok wystrzegam się leków jak tylko mogę, żeby na taką okazję sobie nie żałować. A paracetamol przy bólu zęba? Nie wyznaję tej samej wiary. Ale do wizyty przekonała. „Prawdopodobnie cierpisz na dentofobię” – serio? Nie wiedziałam.

Jedziemy, trzęsę się cała, Pe udaje, że ją nie rusza i że nie mam powodów do obaw: „przytulić cię kochanie?” „nie.”. A w głowie kotłują mi się wspomnienia z ostatniej wizyty, bryzgająca krew z moich ust i słowa mojej mamy „nic nie będzie bolało, wyjdzie jak z masełka” (że co?!). Wchodzimy, dentystycznego smrodu nie czuć tylko w poczekalni. Wychodzi pielęgniarz, wypełnia ze mną kwestionariusz, czuję się jakbym wypełniała oświadczenie woli. W między czasie dołącza do nas starsza Brytyjka i komentuje mój nerwowy chód. Dodaje, że uwielbia chodzić do dentysty. I jestem nagle w gabinecie, pan wskazuje mi drogę na fotel, a ja w ryk. Wchodzi Pe i widzę jak ściska ją serce i patrzy z politowaniem. I tłumacze im na przykładzie arachnofobii, że to nie o ból chodzi, ale o strach i już. Dentysta niewzruszony, jak zimny głaz mówi tylko „rozumiem”. Odpłakałam swoje, pielęgniarz ociera me łzy i zaczynam negocjacje, których narzędzi nie wolno im użyć. Na przykład tego okrutnego haczyka, lusterko może być. I cieszę się tylko, że to nie Polska, nie tamten gabinet z przeszłości, i nie te słowa „czego wyjesz babo?! Taka duża, a wyje. Jak będziesz rodzić będzie jeszcze gorzej”. Apeluje do ludzkości: wysoki wzrost nie przekłada się na wzrost odporności na trudne doświadczenia życiowe.

Po chwili dostaje receptę na penicylinę. Wow, pierwszy antybiotyk wypisany w UK. Jestem w szoku, nie słyszę zaleceń ani tego co mi jest i wybiegam ślepo przed klinikę. Wyje na całą okolice. Załoga kliniki w szoku, odpytują Pe, co tam się stało. Całość skutkuje kolejną wizytą. Wracamy do domu i mówię do Pe, że nie wiem czy nie mam alergii na penicylinę. Pe w szoku i przypomina, że powiedziałam mu, że nie. A ja po prostu nie wiem, nigdy nie brałam i nie pamiętam tamtej rozmowy. Biorę jedną tabletkę na próbę. Moja psychika działa, zaczyna mi być słabo, w lustrze dostrzegam nieistniejące plamki na twarzy. Ale z chwilą kiedy ból zęba mija wszystko wraca do normy. Ja wracam do normy i żyję do dzisiaj.

Przy tej okazji doszłam do wniosku, że dotarłam do tej granicy związku, kiedy „zrobię dla ciebie wszystko” nie istnieje. To jest mój limit. Głupia wizyta u dentysty. Mój limit poświęcenia rozmydla się w momencie kumulacji zbyt dużej dawki stresu wywołanej białym fartuchem. Pe wesoło podgaduje kolejne pomysły: „może cię zabiorę do takiego dziecięcego? Albo zapalisz zioło tuż przed? No chyba, że mam przestać cię całować?”. Pe jest wredna, to nie podlega dyskusji, ale przynajmniej jest wesoło. I tłumacze jej, że tam nie wrócę. Że ten facet miał jakiś zły sadystyczny wzrok. Zimny, szklisty. Między nami przetacza się dyskusja na temat wyborów życiowych, no bo kto decyduje, że pragnie grzebać w zębach? Wędrujemy przez inne dziedziny medycyny: ginekologia, urologia i tak dalej. Dla Pe wszystko ma swoje wyjaśnienie. Nawet zachowanie tego gościa: „eM, może cię to zszokuje, ale tak wygląda profesjonalizm. Rzeczowo opowiedział ci o wszystkim co cię czeka i co się dzieje. To nie jest twój przyjaciel, który będzie trzymał cię za rękę i okazywał czułość, chyba że ja zacznę studiować stomatologie”. Nie zrobiłabyś mi tego Pe! Wole słuchać po godzinach o zdjęciach, nie o szkliwach.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Nie zrobię dla ciebie wszystkiego

  1. ~RedHead96 pisze:

    Gratuluję przełamania się eM.:) W sumie to pokonałaś swój lęk, więc ta „granica” jest chyba nieaktualna.;) Ja na szczęście od niedawna mam do czynienia z samymi przyjaznymi lekarzami. Pewnie dlatego, że zaczęłam chodzić do prywatnych, a oni mają inne podejście do pacjenta.;) Na mnie w takich chwilach kojąco działa sama obecność drugiej połówki…nie musi nawet nic mówić. Przed wyzwaniami dla mojej równowagi psychicznej i wewnętrznego spokoju lubię się wyciszyć.;) Co do wysokiego wzrostu…pochwalicie się ile mierzycie? Jestem ciekawa czy przebijecie mój wzrost, czyli 183 cm.:D Co prawda może najwyższa na świecie nie jestem, ale przyzwyczaiłam się do wykraczania ponad przeciętną, dlatego jestem ciekawa jak to jest z Wami. Moja dziewczyna ma 158 cm.;) Pozdrawiam Was wiosennie!:D

    • M i P pisze:

      No w sumie to tak, pokonałam strach chociaż wracam na kolejną wizytę już 13stego. Nie wiem co to będzie… Co do wzrostu to mam troszkę mniej, a Pe cóż w kapeluszu około 160coś ;). Więc to raczej tylko ja się wybijam. Pozdrawiamy ciepło!

  2. piacere pisze:

    matko jedyna, dentysta sadysta. Trzeba być odpornym i silnym. Ot co.

  3. ~elka pisze:

    Brrr dentysta sadysta!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>