Paralotnią przez kryzys

Postrzelało i po wszystkim. W nowy rok wkroczyłyśmy dwa razy, z uśmiechem i w pidżamach. Pierwsze odliczanie odbyło się w towarzystwie Panny Jot na skypie, która w końcu odczuła, na własnej skórze, lekcje geografii na temat stref czasowych. Druga odliczanka przebiegała trochę na śpiocha, jako że niektórzy niedawno wrócili z pracy. W pewnej chwili nawet przyszło nam na myśl zaprosić kogoś do wspólnego świętowania, ale obawiałyśmy się, że jakakolwiek dawka alkoholu mogłaby nas zabić. Nasza nieprzymusowa abstynencja trwa już jakiś czas, a toast wzniosłyśmy lampkami coli. Nie było ani „grubego melanżu” ani porannego kaca. Nie żałowałam ani tego, ani tego budząc się dzisiejszego poranka do pracy. Miałyśmy w końcu trochę czasu dla siebie zwłaszcza, że przez najbliższe tygodnie będziemy się mijać (co pewnie skutkuje zwiększoną ilością notek). Wzięło nas na wspomnienia, rozliczanie i planowanie. 

Jaki był nasz 2013 rok? Na pewno pełen emocji. Zaczął się niestety kryzysowo, kiedy o mały włos rozpadło się nasze wspólne życie. Niespodziewanie wkradły się złe emocje i wszystko prawie zakończyłyśmy. Ale i w tym przypadku nic się nie dzieje bez przyczyny! Pamiętajmy o tym, że dopóki coś tam się tli, coś tam się przeżyło razem i zbudowało na niezłych fundamentach da się zawsze rozpracować! Na szczęście tak było w naszym przypadku i dalej trzymamy się razem. A po tych wszystkich łzach, nieprzespanych nocach i złych słowach wyszłyśmy jeszcze silniejsze, uświadamiając sobie ile dla siebie znaczymy. I dlatego środek i koniec roku okazał się intensywny (pozytywnie!). Pe została fotografem, a ja w końcu się „odsiedziałam” i uwierzyłam w swoje możliwości, zmieniając pracę jak rękawiczki. Poznałam swoją odszukaną kuzynkę. Co skutkowało przeniesieniem się z Londynu do naszego ciepłego domku. Sprowadziłyśmy wszystkie swoje rzeczy z Polski, w tym studio fotograficzne i instrumenty! I coś ekstra, mojego brata z całą rodziną. Byłyśmy w teatrze i świecie Harrego Pottera, sprawiłyśmy sobie w końcu karnety do kina. Zrobiłyśmy kolczyki, które już musiałyśmy usunąć. Rozkręcamy własną firmę. Doszlifowałyśmy angielski na tyle, żeby swobodnie się dogadywać. Po kilku latach udało się (chyba) powoli oswoić mamę Be z nami, która już za dwadzieścia dni, w końcu nas odwiedzi! I najważniejsze – Pe w końcu, po niezmierzonych oceanach fochu, dręczeniach i obrazach oświadczyła się „niespodziewanie”. Ale o tym wszystkim już pisałam, na tym blogu, który był moim kolejnym postanowieniem. Bardzo mi miło na myśl o tym, jak zostałyśmy tutaj przyjęte. Jak wracamy do domu i czytamy kolejne komentarze, jak w statystykach wyświetla się parędziesiąt wizyt na dzień. To i wiele rzeczy, już przeszłego roku, bardzo nas uszczęśliwia.

A co z 2014? Na pewno chcemy polatać paralotnią, zaliczyć koncert, nabyć samochód i ogarnąć lewostronny ruch – zwiedzić trochę Anglii! Zobaczyć morze i w końcu wybrać się na wymarzone wakacje. To spore wyzwanie, ale nie takie rzeczy wspólnie już robiłyśmy. Z rzeczy podstawowych marzymy, żeby agencja przedłużyła nam umowę mieszkalną bo chyba popełnię samobójstwo jak ktoś mnie zmusi do dziesiątego pakowania wszystkiego do pudeł (i dźwigania ich).

A za kilka godzin wybije dwunasta. Czyli wskoczy mi na liczniku kolejny roczek. Pe już dzień wcześniej (w razie pożarów i innych wypadków) szykuje moje ulubione danie i oznajmiła, że mam zakaz wejścia do kuchni. Będę jej jednodniową księżniczką (z czego śmiem czerpać do granic). W sklepie nadal pytają mnie o dowód osobisty, a w pracy dają mi GÓRA osiemnaście lat. Pe się zawsze naśmiewa, że muszę być wampirem. Niestety jestem człowiekiem, który właśnie dostaje gorączki, kicha i sapie. Błagam tylko o litość, żeby to nie była angina. Przez skypa można zarazić się śmiechem, płaczem, dobrym humorem ale żeby chorobą (dzięki Jot).

Patrzę sobie przez szklane drzwi na kuchnie. I ujrzałam definicje miłości. Kiedy twoja narzeczona, od godziny, ściera na małych oczkach miskę ziemniaków, razem z palcami tylko dlatego, żeby zrobić twój ulubiony obiad, którego sama nie tknie – to musi być miłość.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie w nowym roku!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Paralotnią przez kryzys

  1. piacere pisze:

    Marzenia się spełnia! A więc dziewczyny do dzieła! Nie ma rzeczy nie do wykonania. Na pewno Wam się uda ;)

    Szczęśliwszego Nowego Roku!:*

  2. ~Sky pisze:

    Dziewczyny, życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń – tych dużych, średnich i tych bardziej „przyziemnych” :) Dużo uśmiechu, tonę szczęścia i mnóstwo miłości :) No, i zdrówko (ja także trzymam kciuki, aby to nie była angina) :)
    Szczęśliwego Nowego Roku! :)

  3. prawdziwa love :) oby taka była juz zawsze zycze Wam :)szczęsliwości na ten rok:)

  4. ~amanda pisze:

    jak obieram pieczarki, których nienawidzę, żeby zrobić obiad, to też sobie myślę „za co ja go tak kocham?” :D trzeźwy sylwester to całkiem fajna sprawa, szczególnie w nowy rok :) i gratuluję takiego uporu w realizacji postanowień i w ogóle takiej ilości pozytywnych zmian :) mnie w sumie w tym roku też już udało się coś zrobić :)

  5. mała-myśl pisze:

    Życzę tego, aby udało się Wam zrealizować w 2014 roku postanowienia, osiągnąć postawione przed sobą cele. Oczywiście dużo zdrowia i miłości (już bez takich kryzysów i przeżyć o jakich wspominałaś) ;) Niech to będzie rok udany a wszystko za co się weźmiecie niech zakończy się pomyślnie ;) Pozdrawiam.

  6. ~Starzyk pisze:

    Jeszcze raz wszystkiego NAJLEPSZEGO!!! Byłyśmy w tym samym wieku prawie tydzień:) wycałuj te „starte” paluchy:) smacznego obiadku/kolacji:)

  7. Wszystkiego najlepszego w tym Nowym Roku, przede wszystkim dużo miłości ( aby kryzysy omijały Was szerokim łukiem ), dużo zdrowia, aby wszystko co sobie postanowiłyści udało się zrealizować. Niech ten 2014 rok był dla Was szczęśliwym rokiem.
    Pozdrawiam :)

  8. ~oLa pisze:

    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, zycze Wam zeby marzenia sie spelnily :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>